Usiadłem na swoje łóżko i otworzyłem szufladkę szafki nocnej z której wyciągnąłem dodatkowe zapięcie od uprzęży ponieważ stare się złamało i musiałem je wymienić.
- Nie będę przeszkadzać w wypakowywaniu. - uśmiechnąłem się lekko i wyszedłem z pokoju.
Wychodząc przed budynek, psy ganiały się dookoła mnie, zagwizdałem i momentalnie się uspokoiły. Ustawiłem je zaczepiając do siebie i roweru. Wsiadłem na rower i cmoknąłem dzięki czemu psy ruszyły ciągnąc mnie za sobą, pojechaliśmy w stronę lasu. Mieliśmy godzinę, wracamy na 15 minut przed treningiem, biorę prysznic, przebieram się i idę na trening, jak codziennie.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz