Uśmiechnąłem się lekko po raz kolejny rzucając piłkę. Te 15 minut minęło bardzo szybko, poszliśmy na boisko, tym razem na dworzu. Jak zawsze dwie osoby wybierały i rozegraliśmy meczyk który okazał się tym razem zwycięstwem dla naszej drużyny. Po wzięciu prysznica, przebraniu się wyszedłem z psami przed szkółkę, wyciągnąłem rower i jak zwykle musiałem uspokoić wszystkich.
- Hej. - usłyszałem znajomy głos za sobą.
- Siemka. - odwróciłem się, za mną stał Lucas.
- Co robisz? - spytał lekko zmieszany.
- Zaprzęg. - uśmiechnąłem się lekko.
- Nie możesz ich poustawiać byle jak?
- Nie. Dorian musi iść z Anais, jest o nią strasznie zazdrosny. Amant musi iść z Axelem gdyż są równie silni, a Demon i Leah idą na przodzie bo Demon traktuje ją jak siostrę i jest wielka tragedia jak zaczepię ją z Amantem. Ana i Dorian idą przed Demonem i Leah a Axel i Amant są na końcu ponieważ są najsilniejsi. - wyjaśniłem zaczepiając ich kolejno, wyprostowałem się i spojrzałem na chłopaka. - Jedziesz z nami? - spytałem.
- A gdzie?
- Do stadniny, trzeba odwiedzić kopytnego przyjaciela. - uśmiechnąłem się lekko.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz