Czasem naprawdę nie rozumiem jego zachowania... wyszedłem z pokoju zabierając ze sobą psy, zawsze gdy mieliśmy na otwartym boisku szły ze mną i nam kibicowały a to szczekając a to wyjąc zachęcająco. Oczywiście mecz nie obył się bez przepychanek z Tomem.
- Tom, opanuj się w końcu a nie rzucasz się każdemu do gardeł. - wtrącił się Lucas.
- Wiesz ty co, żeby dziewczyna stawała w twojej obronie? - spojrzał na mnie rozbawiony. - No błagam cię, masz z nią pokój a nic nie zauważyłeś? - zaśmiał się widząc mój wyraz twarzy.
W jednej chwili ściągnął chłopakowi perułkę... Taiga, no nie wieże...
- Bez jaj... - mruknąłem pod nosem.
- Rzeczywiście, bez. - razem z Barto zaczęli się śmiać jak potłuczeni.
Pokręciłem zrezygnowany głową i ruszyłem w stronę wyjścia z boiska, psy ruszyły za mną. Cały czas mnie okłamywała, czy w ogóle kiedyś zamierzała mi powiedzieć?
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz