- Wiesz, chętnie bym ci oddał swoją bluzę ale niestety nie mam... - powiedziałem wywołując u niej niewielki uśmiech.
- Wyjdziemy a tam wszyscy bez głowy, wokół pełno krwi... jak w filmie. - zaśmiała się krótko.
- E tam. - uśmiechnąłem się pod nosem.
Mijały godziny a tu nadal nic, większość ludzi poszło po prostu spać a część za wszelką cenę usiłowała otworzyć drzwi na wszelkie możliwe sposoby.
- Zaczynam tracić nadzieję że stąd dziś wyjdziemy... - westchnąłem.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz