Jebany okres, zawsze musi przyjść w nieodpowiednim momencie. Na raz połknęłam chyba z dwie tabletki, przyglądając się grze chłopaków. Widząc jak Maks obrywa, wręcz zabrakło mi tchu, nie wiedziałam co mu jest, trener od razu poszedł sprawdzić co i jak. Oczywiście musiał zejść. Usiadł obok mnie trzymając się za głowę
- Ej, co jest? - Zapytałam od razu
- Łeb mi pęka - Jęknął jedynie, trzymając się ciągle za głowę
- Maks, zaraz będzie lekarz musisz wytrzymać, brakuje nam zawodnika... Przegramy walkowerem - Spojrzał na boisko, wtedy wstałam
- Trenerze mogę grać, przeszło mi - Odpowiedziałam pewnie siebie, może nie do końca była to prawda, ale...
- Jesteś pewien? - Zapytał na co skinęłam jedynie głową - Wchodzisz - Westchnął
- Przed chwilą się z bólu zwijałeś - chłopak spojrzał na mnie podejrzliwie
- Nie takie rzeczy się robiło - Uśmiechnęłam się jedynie do niego po czym weszłam na boisko. Był akurat remis, przez kolejne 30 minut, żadna z drużyn nie wbiła żadnej bramki. Myślałam, że tak już zostanie w końcu zostało 10 minut do końca meczu, kiedy niespodziewanie dostałam piłkę, oczywiście od razu pobiegłam z nią do bramki, dzięki pozostałym miałam praktycznie wolne pole. Kopnęłam z całej siły, zatrzymałam się i patrzyłam na piłkę przygryzając wargę, kiedy trafiła w siatkę, krzyknęłam z radością, skacząc, kiedy tylko mecz się skończył, ból brzucha powrócił, nawet nie słuchałam pogratulowań, jedynie uśmiechałam się miło. Dowiedziałam się, że Maks jest jeszcze u higienistki, ale nic mu nie jest. Wzięłam torbę i poleciałam do pokoju. Wizyta w łazience, przebranie się w szerokie dresy i położenie się na łóżku, odetchnęłam głęboko zastanawiając się co się dzieje z Maksem.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz