Wyciągnąłem z szuflady w stoliku nocnym witaminy i otworzyłem saszetkę pedigree.
Do każdego kawałka mięsa wsadzałem niewielką kapsułkę i podawałem kolejno każdemu, oraz po kilka zwyczajnych kawałków na "przegryzkę"
- Co to? - spytał patrząc jak wpycham w przysmak kapsułkę.
- Witaminy. Na stawy, mięśnie, sierść, zęby i ogólnie zdrowie. - wyjaśniłem podając Demonowi jego porcję.
Poszedłem umyć ręce a następnie pogłaskałem każdego kolejno.
- Dobranoc miśki. - szepnąłem tak, aby tylko one mnie usłyszeli.
Położyłem się do łóżka zgaszając wcześniej światło, zapalone zostały jedynie lampki nocne.
- Jak się nazywa? - spytałem nagle kładąc ręce za głowę.
- Kto?
- No twoja siostra... - wyjaśniłem patrząc się w sufit.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz