Nie wiem jakim cudem ale wyrobilam się. Założyłam rurki i koszulkę, ubralam się raczej luźno, wzięłam jeszcze kurtkę skórzaną w razie gdyby zrobiło się zimno. Spoznilam się niestety chyba 5 minut, chłopak już na mnie czekał
- Cześć, przepraszam za spóźnienie, straciłam rachubę czasu - przyznalam przepraszajaco
- Nic sie nie stało to tylko 5 minut - uśmiechnął sie lekko otwierając drzwi od samochodu, żebym mogła usiąść
- Dziękuję - z uśmiechem weszlam do samochodu, kiedy chłopak usiadł na miejscu kierowcy spojrzalam na niego - W ogóle lecą dzisiaj jakieś horrory?- zapytałam ciągle się uśmiechając
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz