niedziela, 8 listopada 2015

Od Maksa

- Oj nie obrażaj się... - szturchnąłem go lekko w ramię.
Momentalnie zrobiło się ciepło, czuć wyraźną różnicę niż z tym co było rano. Psy szły kawałek przed nami, a czasem i obok nas. Poklepałem Lukasa po szyi na co zarżał.
- Ostatnie dni takiej pogodny... może pojedziemy nad jezioro, jest tutaj niedaleko. - zaproponowałem.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz